Są w górach takie chaty i chatki, położone zazwyczaj gdzieś na uboczu na rzadziej uczęszczanych ścieżkach. Należą do wszystkich strudzonych górskich wędrowców, choć nie wszyscy o nich wiedzą. Miejsca te stanowią takie mini schronienia, gdzie można znaleźć pozostawione przez poprzedników suchary, naczynia kuchenne, jakieś koce, zapałki, a nawet zeszyt wspomnień będący księgą gości. W takich chatkach ma się poczucie górskiej solidarności. W jednej z nich, znalezionej w ośnieżonych Górach Izerskich było tak, jak na zdjęciach poniżej. W malutkim pomieszczeniu mieszczącym ledwo dwie osoby z dużymi plecakami, z dala od cywilizacji i wśród świstu lodowatego wiatru wślizgującego się w szpary między deskami, można poczuć się człowiekiem natury... Wszędzie daleko, strudzonym nogom ruszać się z tyłka nie chce i jest klimat :)
czym chata bogata, czyli chatkowa kuchnia
nie ma to jak łyk gorącej herbaty w zimny dzień
... a za oknem hula śnieżna i mroźna zima
Dopiero później dowiedziałem się, że chatka nazywa się "Chatką Tomaszka" - od imienia wcześniejszego jej opiekuna - leśniczego, który jest już na emeryturze. Napisał mi o tym jej obecny opiekun - Pan Zbyszek, który skontaktował się ze mną drogą mejlową po tym jak zostawiłem w zeszycie-księdze chatkowych gości swój wpis wraz z adresem. Dziękuję Panie Zbyszku! :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz